Wyeliminować najsłabsze ogniwo

Wyeliminować najsłabsze ogniwo

Kiedy pod koniec lat 80. XX wieku dr Eliyahu Goldratt opracowywał założenia swojej teorii ograniczeń, nie spodziewał się zapewne, że jego koncepcja tak szybko zawojuje świat. Jej podwaliny tworzy bowiem bardzo proste założenie: łączna wielkość przepływu przez system jest taka jak wydajność jego najsłabszego ogniwa. Aby więc odnieść sukces, wystarczy usprawnić jego funkcjonowanie.

Jako jednostka ukierunkowana na zysk każde przedsiębiorstwo dąży do jego maksymalizacji przez zwiększenie popytu na swoje produkty. Dążenie to jest podstawową strategią każdej firmy produkcyjnej – niezależnie od branży czy skali działalności. Gdy już jednak osiągnie zamierzony cel, nierzadko okazuje się, że z trudem jest w stanie podołać jego konsekwencjom: zwiększony popyt na towary wymaga bowiem wzrostu produkcji, a ten z kolei zależny jest bezpośrednio od jej organizacji.

Typowa akcja usprawnieniowa polega w tym przypadku na wydaniu dyspozycji każdemu działowi, aby zaproponował własną metodę optymalizacji swojej pracy. Tymczasem taki sposób myślenia jest zwodniczy: dążąc do poprawy własnych wyników, dany dział produkcji szkodzi innym. Maksymalizacja wydajności w ramach jednej komórki zawsze przynosi bowiem szkody pozostałym.

WĄSKIE GARDŁO

Według teorii ograniczeń dzielenie firmy na części w celu zyskania lepszego oglądu całości jest skazane na porażkę. Tylko traktując ją jako jeden wzajemnie uzupełniający się organizm, możemy spojrzeć z dystansu na jej funkcjonowanie i wykryć najsłabsze ogniwo w łańcuchu produkcyjnym.

To jednak jeszcze nie wszystko: najpowszechniejszym błędem jest bowiem ignorowanie wąskiego gardła z nadzieją, że efektywna praca pozostałych działów doprowadzi do poprawy sytuacji firmy jako całości. Nieskuteczność takiej strategii wynika z prostego faktu, że ilość przepływającego przez system materiału nigdy nie będzie większa niż wydajność jego najsłabszego elementu. Jeśli więc może on produkować 15 sztuk towaru na dzień, przedsiębiorstwo nie będzie w stanie wytworzyć więcej, nawet maksymalnie usprawniając pracę pozostałych jednostek produkcyjnych. Jedynym skutkiem będzie nadmierne gromadzenie powstających w nich zapasów. Natomiast podstawowy problem, czyli opóźnienia w produkcji towarów i ich dostawie pozostaje nierozwiązany. W efekcie 40-60% zamówień jest realizowanych na koniec miesiąca, wydłuża się okres oczekiwania na dostawę towaru, a firma stopniowo traci na wiarygodności, co z kolei rodzi konflikty wewnętrzne i sprzyja rotacji pracowników.

PIĘĆ KROKÓW DO SUKCESU

Tymczasem zaradzenie takiej sytuacji sprowadza się do podjęcia pięciu kroków, które – konsekwentnie realizowane i powtarzane – mogą przyczynić się do trwałego usprawnienia funkcjonowania przedsiębiorstwa. Pierwszym jest identyfikacja słabego punktu – zadanie o tyle łatwe, że wymaga jedynie dokładnego prześledzenia wydajności na poszczególnych etapach produkcji. Jednostka o najsłabszych osiągnięciach będzie z dużym prawdopodobieństwem tą, która opóźnia realizację prac w całym zakładzie.

Więcej na temat teorii ograniczeń wraz z komentarzami ekspertów znajduje sie w marcowym wydaniu MM Magazynu Przemysłowego.

Źródło:http://www.magazynprzemyslowy.pl/produkcja/Inteligentne-maszyny-potrzebuja-inteligentnej-inzynierii,7240,1

Published by

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X